Niedziela 22.03.2015

Jeśli nie zależy Ci na życiu, to nie będzie zależeć Ci też na tym, że ktoś za Ciebie umarł.


Apostołowie nie rozumieli, co zapowiada im Jezus. Nam też trudno zrozumieć to, co wydarza się w tej Ewangelii. Kiedy ktoś Ci mówi, że Bóg umarł dla Ciebie, to najczęściej to nie dociera. Nie potrafisz tego ogarnąć rozumem, choć tak bardzo byś chciał. Dlaczego tak się dzieje? Obraz Boga, który nosisz w sobie, stał się uciążliwy, niepasujący do tego schematu.


W życiu duchowym dzieje się tak, że Bóg dopuszcza kryzys, aby oczyścić to nasze patrzenie na Niego. Nasze ramki, w które Go wkładamy. Ojciec Richard Rohr pisze o tym tak: „Religia jest często tylko środkiem do utrzymania znanego nam obrazu Boga, nawet jeśli jest on patologiczny i destrukcyjny. Czujemy się lepiej z tym, co znamy, nawet jeżeli to nas wykańcza”. Religijność, która nie wynika z doświadczenia, ze spotkania z Bogiem, prowadzi do takich sytuacji. Trzymamy się obrazu Boga: sędziego, terrorysty, niemiłosiernego ojca, poniżającego nas i chcącego naszego nieszczęścia. Marcin Jakimowicz świetnie to podsumował: „Kiedy mówimy Bogu: niech się dzieje wola Twoja, mamy na myśli, że On nam coś odbierze, dzieci się pochorują, na koncie będzie mniej pieniędzy albo spotkają nas takie czy inne nieszczęścia”. Zastanów się, co czujesz, kiedy myślisz o tym, że oddasz Bogu całe swoje życie. Masz poczucie tego, że On Ci coś odbiera, choć Ewangelia w każdym miejscu podkreśla, że otrzymasz po ilekroć więcej? No właśnie, jaki jest Twój obraz Boga?


Obraz Boga wpływa na to, jak żyjesz. Jeśli ciągle się lękasz, jeśli nie masz nadziei na szczęśliwe życie (a co gorsza na zbawienie), jeśli ciągle nie widzisz jego sensu, bo po tym życiu przecież nic nie ma, to najlepsza droga do tego, aby przestać wierzyć. Przestać kochać. Przestać się starać. Wtedy nawet gdyby Jezus stanął pośrodku tego miejsca, w którym jesteś i powiedział: kocham Cię, nie byłoby to nic innego, jak to wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat. Spoglądasz na krzyż i nie widzisz tego „kocham Cię”. Oni też nie widzieli. Bo Bóg jest w stanie oddać za człowieka życie, ale nie chce naginać jego wolnej woli. Paradoks. Dzisiaj Bóg mówi do Ciebie: Kocham Cię i daję Ci wolność.


Umarłem już raz, ile jeszcze razy mam to zrobić, abyś mi uwierzył? Powiedz, a przyjdę.

Zapamiętaj mnie (90 dni)